Przede wszystkim nie jest juz tak tłoczno, jak latem. Można spokojnie wszystko pooglądać, można pofotografować nie czekając w nieskończoność na moment, aż tłum wyjdzie z kadru. Widoku nie psują kramy z różnościami. O ile rękodzieło, czy stoiska tematyczne w odwiedzanych przez nas miejscach nie drażnią, to takie, które krzyczą chińszczyzną maści wszelakiej, od plastikowej biżuterii do podróbek licencjonowanych zabawek, od kapeluszy i okularów do dinozaurów, kucyków i żołnierzyków - one wszystkie niemiłosiernie nas drażnią... O tej wszechobecnej chińskiej tandecie pewnie będzie kiedyś osobny post.
W każdym razie byliśmy zaskoczeni pozytywnie, że udało nam się zwiedzić Tokarnię w spokoju. I Bardzo polecamy taki niszowy czas.
Bo jesień zachwyca kolorami.
Bo nie jest tak tłoczno jak w szczycie sezonu.
Bo można delektować się zwiedzaniem w ciszy, spokoju i dosłownie zrelaksować się spacerując.
Wspaniale zachowane chałupy, wraz ze wszystkimi akcesoriami i przedmiotami życia codziennego - od łyżeczki i garnuszka po meble, piece, obrazy...
I wiatraki. Dwa dumnie się prezentujące przejeżdżającym szosą DK 78 i jeden schowany na uboczu. Pięknie odrestaurowane z zewnątrz i wewnątrz.








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz