Szczerze mówiąc, nie spodziewaliśmy się takiej ilości turystów w tej maleńkiej miejscowości.
Dzień zapowiadał się deszczowo i nieciekawie.
Tuż za płotem skansenu pogoda nagle się poprawiła, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
Tym przyjemniej się spacerowało :)
Muzeum Wsi Słowińskiej zachwyca przede wszystkim dbałością o detale. Każdy dzbanuszek, talerzyk, bucik, są otoczone wielka troską i bardzo zadbane.
Odwiedzając to urokliwe miejsce, byliśmy świadkami chałupniczego wytwarzania sieci rybackich, bucików dla koni, wydobywania torfu, smażenia podpłomyków, lepienia pierogów (niestety zabrakło już, by spróbować, ale ponoć wyborne), dziergania koronek, sweterków czy wyszywania obrusików.
Kluki są ślepą wsią, kończącą się polną dróżką prowadzącą do wieży widokowej u brzegu jeziora Łebsko. Trzy ostatnie fotografie to kadry właśnie stamtąd. Pięknie!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz